Na giełdzie w Stambule wydarzyły się cuda, których…
… no dobrze, których świat trochę widział.
Ale za to nie widziała ich Turcja, a przynajmniej nie w takim wydaniu. Bo wygląda na to, że na wstrząsach na tureckiej giełdzie ktoś - i to ktoś z obozu władzy - nieźle zarobił.
„E tam, codzienność” - powiecie. Nie ma się co nadmiernie ekscytować tym, że ludzie władzy mają lepiej, a i nie pierwsza to taka historia w Turcji i zapewne nie ostatnia.
Będzie w tym trochę racji, ale nie do końca, bo widzicie, diabeł tkwi w szczegółach 👇
✅ Może i ludzie władzy mają lepiej, ale skala jednak Turków oburzyła - część obserwatorów mówi, że Turcja to taki dziwny kraj, w którym los ubożejących obywateli nie obchodzi polityków, ale to, że na giełdzie wielu straciło, a ktoś zyskał, staje się problemem, bo…
✅ No właśnie - skoro ktoś z ludzi władzy wiedział i zarobił, to znaczy to, że inni nie wiedzieli i - w najlepszym przypadku - nie zarobili. A to może już stać się poważnym problemem wewnętrz partii.
✅ I wygląda na to, że się stał - sprawa ma być przedmiotem rozmów gabinetu, prezydent zapowiada rozliczenia, media wałkują skandal jak żaden inny dotychczas, a do tego pani wiceprzewodnicząca AKP już straciła stanowisko - w obozie władzy się gotuje.
Czy coś z tego wrzenia wyjdzie? Pewnie nie, bo Tayyip Erdoğan nie takie kryzysy przetrwał. Faktem jest jednak, że:
1️⃣ Nie za bardzo jest na kogo zrzucić winę - no bo trudno powiedzieć, żeby za wstrząsem na giełdzie stało FETO, PKK czy „nadrzędny umysł”. Sprawa już przykleiła się do partii, czego dowodem są aresztowania ludzi zbliżonych do obozu władzy czy dymisja wiceprzewodniczącej.
2️⃣ Oburzenie mediów jest naprawdę spore - i to nie tylko tych opozycyjnych. A to może sugerować, że wewnątrzpartyjne napięcia wylewają się do prasy. Co więcej, żądania rozliczeń nie ograniczają się wyłącznie do postulatów odwołania Mehmet Şimşeka, które tradycyjnie pojawiają się przy jakichkolwiek turbulencjach gospodarczych, bo pan minister nie jest, delikatnie rzecz ujmując, najpopularniejszym politykiem w AKP.
Prezydent Erdoğan stoi zatem przed dylematem - musi stworzyć wrażenie, że panuje nad kryzysem, że dokonuje rozliczeń, przy okazji nie pogłębiając napięć w ugrupowaniu.
A co dokładnie się wydarzyło? O tym w najnowszej analizie
@michalski_adam_ dla
@OSW_pl 👇